Mewa modrodzioba, z uwagi na swój wygląd, zwana jest też mewą czarnonogą lub mewą białą (Pagophila eburnea). To gatunek średniej wielkości wędrownego ptaka morskiego zamieszkującego wyspy i wody Arktyki, po północne wybrzeża Eurazji i Ameryki Północnej. Jest bliski zagrożenia wyginięciem.
WYSTĘPOWANIE
Mewa modrodzioba gnieździ się na skalistych i kamienistych wybrzeżach Grenlandii, Ziemi Baffina, Wyspach Królowej Elżbiety, Svalbardzie, Ziemi Franciszka Józefa, Nowej Ziemi, Ziemi Północnej, Wyspach Nowosyberyjskich oraz innych arktycznych wyspach. W Ameryce Północnej rozmnaża się wyłącznie w kanadyjskiej Arktyce. Główne jej zimowiska znajdują się wokół Ziemi Baffina, w Cieśninie Davisa, na Morzu Labradorskim, południowo-wschodniej Grenlandii i w rejonie Cieśniny Beringa. Sporadycznie zalatuje do Europy, w tym do Polski jeszcze rzadziej. Aż do listopada tego roku była w naszym kraju zaledwie raz - w 1989 roku. Trudno więc się dziwić, że jej tegoroczne pojawienie się w porcie we Władysławowie zelektryzowało całą ptasią społeczność (*). Nie ukrywam, że również mnie zachęciło do wycieczki na półwysep. Stąd właśnie poniższe zdjęcia.
WYGLĄD
Według mnie to jedna z najłatwiejszych w identyfikacji mew. A moim skromnym zdaniem - również najładniejsza. W zasadzie nie występuje u tych ptaków dymorfizm płciowy. Jak przystało na arktyczne zwierzęta, mewy modrodziobe są niemal w całości śnieżnobiałe. Niekiedy na piersi jest widoczny delikatny różowy nalot. Dziób mają w kolorze stalowym, lekko zielonkawy, z żółtym końcem i czerwonym czubkiem. Nogi i oczy mają czarne. Są nieco większe od mewy srebrzystej. Ich sylwetka wydaje się być bardziej podobna do dużego gołębia aniżeli do innych gatunków mew.
W sezonie lęgowym mewy te wokół oka mają jaskrawoczerwony pierścień. Natomiast osobniki młodociane na całym ciele i skrzydłach pokryte są delikatnym ciemnym cętkowaniem, plamki są najgęstsze na głowie.
Sfotografowany we Władysławowie ptak (widoczny na wszystkich zdjęciach w tym artykule) to osobnik dorosły.
UPODOBANIA
Mewa ta gniazda buduje z mchów, porostów, wodorostów i innego dostępnego materiału. Dla ochrony przed drapieżnikami wybiera zwykle miejsca na słabo dostępnym skalnym lub kamienistym wybrzeżu, często w pobliżu śniegu i lodu, tworząc luźne kolonie. W ciągu roku wyprowadza jeden lęg, składając zazwyczaj 1 do 3 cielistych, cętkowanych jaj.
Ich dieta składa się z drobnych zwierząt morskich (ryb, skorupiaków, mięczaków), gryzoni oraz jaj. Zjada również padlinę pozostałą po żerowaniu innych drapieżników, algi, a nawet kał fok i niedźwiedzi polarnych.
CIEKAWOSTKI
Z uwagi na to, że jej światowa populacja systematycznie spada (w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, niektóre z populacji zmniejszyły się nawet o 80%), to Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody od 2005 roku uznaje mewę modrodziobą za gatunek bliski zagrożenia.
Mewa modrodzioba została pierwotnie opisana przez Constantine'a Phippsa - 2. barona Mulgrave'a - w 1774 roku jako Larus eburneus na podstawie okazu zebranego na Spitsbergenie podczas jego wyprawy na Biegun Północny w 1773 roku. Johann Jakob Kaup rozpoznał później wyjątkowe cechy mewy modrodziobej i nadał jej w 1829 roku monotypowy rodzaj Pagophila. Johan Ernst Gunnerus natomiast nadał gatunkowi nową nazwę gatunkową Pagophila alba, która - podobnie jak w przypadku angielskiej nazwy "ivory gull" - odnosi się do skojarzenia koloru jej upierzenia z kością słoniową.
(*) Osobnik widoczny na zdjęciach przebywał w Polsce prawdopodobnie od 23.11.2024r., kiedy to został zauważony przez Jakuba Racinowskiego (ogromne gratulacje za wypatrzenie). Później niestety mewę tą znaleziono martwą w Helu 30.11.2024r. Spekuluje się (na podstawie analizy zachowania), że ptak mógł być chory, najprawdopodobniej na grzybicę dróg oddechowych.
Trudno powiedzieć czy to z powodu ewentualnej choroby, czy akurat ten konkretny egzemplarz tak po prostu miał, ale wspomniana mewa obserwowana we Władysławowie była wyjątkowo spokojna, pozwalała na bliskie podejście i nie płoszyła się. Wyglądała jak prawdziwa gwiazda na wybiegu. Wydawało się, że nie robi sobie nic z tłumu "fotoreporterów", którzy ją podziwiali. Przesiadywała na nabrzeżu i nie była zbyt aktywna jeśli chodzi o lot lub pływanie. Ale być może jest to tylko moje nieobiektywne zdanie, poprzedzone niezbyt długą analizą jej zachowania.
Komentarze
Prześlij komentarz