Hala Gąsienicowa to jeden z klasyków jeżeli chodzi o niezbyt trudne tatrzańskie wycieczki, a schronisko Murowaniec może być zarówno celem samym w sobie jak i punktem wyjścia choćby na Zawrat, Świnicę czy całą Orlą Perć. Widok jaki rozciąga się na Tatry z Królowych Rówienek jest naprawdę piękny i wart odrobiny wysiłku, a co równie ważne, jest osiągalny niemal dla każdego.
Propozycja trasy: Kuźnice - Boczań - Przełęcz Między Kopami - Hala Gąsienicowa - Schronisko Murowaniec - Hala Gąsienicowa - Przełęcz Między Kopami - Polana Jaworzynka - Kuźnice
Długość trasy: ok. 9,2 km
Czas wyprawy (sam przemarsz): ok. 3:50 h (oczywiście mowa o lecie)
Do Schroniska Murowaniec najłatwiej można się dostać jednym z dwóch głównych szlaków, które swój początek mają w Kuźnicach. Niebieski prowadzi przez Boczań, żółty przez Dolinę Jaworzynkę. Czas przejścia dla obu jest identyczny i wynosi 2:10 h. Według mnie lepszym wyborem jest wchodzić przez Boczań, a schodzić Doliną Jaworzynki. Po pierwsze idąc przez Boczań natrafimy na miejsca, gdzie na ścieżce jest czerwona glina, która w przypadku wilgoci (nawet niewielkiej) jest bardzo śliska, zatem nieco łatwiej jest wchodzić pod górkę po takim terenie niż po nim schodzić. Po drugie Dolina Jaworzynka jest w zasadzie prawie na całej swojej długości odsłonięta (nie ma drzew), co w słoneczny dzień może dodatkowo zmęczyć na podejściu. Dlatego nieco lżej jest wtedy nią schodzić niż się wdrapywać. Widokowo droga przez Boczań chyba też oferuje nieco więcej, zatem lepiej mieć widoczki przed sobą wchodząc niż za sobą na zejściu.
Niemniej, kierunek jest stosunkowo dowolny. Każdy ma inne preferencje i dla każdego pewnie coś innego może być ważniejsze przy wyborze.
Z historycznego punktu widzenia szlak przez Boczań prowadzi dawną drogą górniczą, którą zwożono do Kuźnic rudę żelaza, a do góry wożono drewno niezbędne do obudowy sztolni.
Dojście na Halę Gąsienicową składa się właściwie z dwóch etapów. Kuźnice - Przełęcz Między Kopami (1:40 h) i Przełęcz Między Kopami - Hala Gąsienicowa (0:30 h). Drugi odcinek jest wspólny, niezależnie od tego jaki szlak wybierzemy na początku, oba zbiegają się właśnie tutaj. Wybierając niebieski przez Boczań zaczynamy wycieczkę dość mało zachęcająco od razu od stromego podejścia. Niestety, jak już napisałam wyżej, na fragmencie tej trasy (prawie do samego Boczania) zalega czerwona glina. No i jak to glina, jest ona niestety dość śliska, a tuż po opadach deszczu lub w ich trakcie śliska jest cholernie. Niezbędne są więc tutaj buty z dobrą podeszwą. Większa część tego szlaku jest poprowadzona przez las, a drzewa dają miłe schronienie przed palącym podczas upałów słońcem. Co ma oczywiście również swoją wadę, bo glina wolniej wysycha i dłużej jest mokra - ergo, jest ślisko.
Las w każdym razie w końcu się kończy, kawałek przed Skupniów Upłazem - grzbietem pomiędzy Doliną Olczyską, a Doliną Jaworzynki. Grzbiet ten od południowego-zachodu jest stromy i wznoszą się w nim liczne, niewielkie skały i turniczki (na zdjęciu wapienna skałka Mnich, która uznawana jest za jedną z najtrudniej dostępnych skał w całych Tatrach), natomiast od północnego-wschodu jest dość łagodny i trawiasty. Rozciągają się stąd piękne widoki na Nosal, Mały i Wielki Kopieniec na wschodzie oraz Czerwone Wierchy i Giewont na zachodzie. Widać stąd też doskonale stację kolejki na Kasprowym Wierchu. Zresztą sam grzbiet i wystające tu i ówdzie skałki dają sporo możliwości zrobienia fajnego zdjęcia i podziwiania naprawdę rozległej panoramy. W tym miejscu dobrze też zatrzymać się na chwilę i zastanowić nad historią tych terenów, historią, która do teraz jest bardzo mocno widoczna w otaczającej nas przestrzeni. "Goły" Skupniów Upłaz jest bowiem pozostałością ludzkiej działalności, a nie sił przyrody. To intensywna eksploatacja związana z wyrębem lasów i pasterstwem spowodowała taki a nie inny wygląd zboczy, które powinny być porośnięte drzewami właściwymi dla regla górnego, a nie ledwie kosodrzewiną.
Dalsza droga aż do Przełęczy Między Kopami jest przyjemnie równa i wygodna, a sama przełęcz to kolejne, dogodne miejsce na podziwianie otaczających krajobrazów i chwilę odpoczynku na ławeczkach. Zwyczajowa nazwa zresztą - Karczmisko - dość jednoznacznie wskazuje na to, że jest ono wykorzystywane przez turystów do tego właśnie celu. Jeżeli chodzi o widoki, to na zachodzie scenerię otwiera Kopa Kondracka i Giewont. W dole rozpościera się widok na Dolinę Jaworzynkę, a daleko na horyzoncie majaczy Babia Góra i Pilsko. Stąd przez Królową Rówień i Rówienki na Halę Gąsienicową jest już rzut beretem. W trakcie niezbyt trudnego podejścia (na najwyższy punkt Królowej Równi), a później zejścia na Halę rozkoszować się można kolejnymi przyjemnymi widokami na Tatry Bielskie i Gorce oraz Tatry Wysokie z Orlą Percią.
Na samej Hali Gąsienicowej bardzo urokliwe i co trzeba przyznać fotogeniczne są drewniane chatki oraz, zwłaszcza w okresie wakacyjnym, roślinność. To stąd i z Rówieniek właśnie najczęściej wykonywane są zdjęcia pięknych górskich pejzaży z galerią szczytów Tatr Wysokich, w tym z Kościelcem i Małym Kościelcem na pierwszym planie.
Punktem docelowym, akurat tej krótkiej wycieczki, jest doskonale położone schronisko Murowaniec, jednak dla wielu (a może nawet większości) innych wypraw (np. na Kościelec, Zawrat, przełęcz Krzyżne czy Kasprowy Wierch) może się ono stać nie celem, a punktem startowym. Trasę można również uzupełnić o blisko, a zarazem malowniczo położony Czarny Staw Gąsienicowy.
Droga powrotna wiedzie do Przełęczy Między Kopami tą samą trasą, okrążając Halę Gąsienicową. Z Przełęczy Między Kopami do Kuźnic tym razem udajemy się szlakiem żółtym do Doliny Jaworzynki - na poniższych zdjęciach jest to ta jasnozielona wijąca się wstęga. Dojście z Hali Gąsienicowej do Kuźnic powinno zająć około 1:40 h. Mniej więcej połowa tego odcinka prowadzi zakosami po kamiennych stopniach, które kończą się na ostrym zakręcie, gdzie dla odpoczynku ustawiono ławostół. Końcówka zejścia to już bardzo wygodna, szeroka, łagodnie opadająca droga, pod koniec której znajduje Polana Jaworzynka z drewnianymi szałasami, które są pozostałością po pasterskich tradycjach tej doliny. To stąd właśnie jest doskonały widok na wszystkie górujące nad nią "kopy".
PODSUMOWANIE
Wycieczka do Doliny Gąsienicowej kończy się odwiedzinami w schronisku Murowaniec na Hali Gąsienicowej. Co znamienne, aktualnie nie posiada ono statusu schroniska (2020 rok) i jest "tylko" obiektem noclegowym. Budynek wzniesiono w latach 1921-1925 przez Wojsko Polskie, wykorzystując do jego budowy granit spod Kościelca. Dysponuje ponad setką miejsc noclegowych i własną oczyszczalnią ścieków, które po oczyszczeniu spływają do Suchej Wody (dlatego mimo wszystko lepiej nie pić stamtąd wody). To ciekawy architektonicznie i wart odwiedzenia obiekt, który jest naprawdę bardzo oblegany przez turystów i taterników. Tuż przy nim ustawiono sporo ławostołów przy których można nieco odpocząć. Z racji popularności miejsca i zewsząd schodzących się tłumów ludzi, trudno jednak tu o chwilę spokoju.
Poza Murowańcem, na Hali Gąsienicowej stoi jeszcze kilka innych budynków. Można wręcz powiedzieć, że jak na obszar górski miejsce to jest całkiem bogato zabudowane. Znajdują się tu szałasy, leśniczówka, strażnicówka TPN "Gawra", Stacja Obserwacyjna Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN (stacja meteorologiczna - to tu zainstalowana jest kamerka internetowa) oraz Centralny Ośrodek Szkolenia PZA "Betlejemka" pełniący rolę schroniska dla członków i uczestników kursów organizowanych przez Polski Związek Alpinizmu.
Pojęcie Hala Gąsienicowa jest dość nowe i potocznie bywa używane zamiennie z Doliną Gąsienicową. W praktyce jednak, przynajmniej obecnie, oznacza ono północną część tej doliny z Rówienkami oraz otoczeniem Murowańca. W przeszłości natomiast Hala dotyczyła samej tylko hali pasterskiej i miała zupełnie inną nazwę, była to Hala Stawów.
Według podań tutaj właśnie werbował chętnych do powstania chłopskiego na Podhalu w 1651 roku, oficer wojsk koronnych Aleksander Kostka-Napierski. Niestety bunt antyszlachecki nie udał mu się, a Napierskiemu jako przywódcy dostało się chyba najbardziej. Został przez wojska biskupa krakowskiego pojmany, był torturowany, nabito go na pal i ostatecznie powieszono na szubienicy.
Co do samego szlaku, to jest to łatwa, choć wymagająca nieco kondycji (lub dłuższego zapasu czasu na odpoczynki) propozycja niemal dla każdego. Na trasie jest kilka trudniejszych fragmentów - głównie z powodu zalegającej na podejściu pod Boczań czerwonej, śliskiej gliny oraz kamiennych stopni na obu szlakach. Niemniej są one na tyle wygodne i bezpieczne, że bez większych problemów są do pokonania zarówno przez dzieci jak i osoby nieco starsze.
Jeżeli nie mamy zamiaru zbliżać się do krawędzi grani Skupniów Upłazu to nie ma tu również niepokojących ekspozycji, dlatego zarówno osoby z lękiem wysokości jak i te stresujące się tym, że mogłyby się gdzieś przewrócić i spaść w przepaść powinny czuć się na całej trasie całkiem bezpiecznie.
Absolutnie ani szlak przez Boczań, ani ten przez Dolinę Jaworzynkę nie nadaje się dla wózków dziecięcych, a tym bardziej wózków inwalidzkich. Również dla osób poruszających się o kulach przejście mogłoby sprawić bardzo dużo trudności - choć dla tych ogólnie sprawnych i zdeterminowanych nie jest to niemożliwe.
Szacowany czas przejścia podany dla szlaku jest jak najbardziej realny do osiągnięcia. U mnie wyszło to oczywiście więcej. Godzina wyjścia z Kuźnic 07:30, powrotu 13:00 (łącznie około 5:30h, a więc o 1:40h dłużej niż czas szacowany). Niemniej biorąc pod uwagę niemal godzinny relaks w Murowańcu oraz przerwę po drodze na śniadanie, photostopów już nawet nie licząc, to czas samego marszu (w bardzo spokojnym tempie) pewnie pokryłby się z tym podawanym.
Wejście na szlak w Kuźnicach jest standardowo płatne.
Stopień trudności
Technicznie: łatwy, średni, trudny, bardzo trudny
Kondycyjnie: spacerowy, średni, wymagający, ekstremalny
Ekspozycja: brak, niewielka, średnia, znaczna
Ułatwienia: brak, inne
OPISANE PANORAMY
Widok ze Skupniów Upłazu:
Widok z Przełęczy Między Kopami:
Widok na Przełęcz Między Kopami:
Widok z Hali Gąsienicowej:
Widok z Polany Jaworzynki:
PAMIĄTKOWE PIECZĄTKI
Z prezentowanej wycieczki można zdobyć dwie pamiątkowe pieczątki. Jedna znajduje się w Murowańcu, druga przy wejściu na szlak w Kuźnicach (w budce gdzie kupuje się bilety).
Komentarze
Prześlij komentarz